Głos serca, Moje historie

Potrzebo-spełniacz

Wciąż do Ciebie przychodzę, jak taka mała dziewczynka z dziurą w sercu, z nadzieję że zapełnisz mi choć trochę ten głód miłości, ale to nigdy się nie dzieje. Stoję przez tobą, mamo – mała, zlękniona dziewczynka, która czegoś potrzebuje. Potrzebuje uwagi, miłości, poczucia bycia ważną…Ale to nie stąd pochodzi, tego nie da się tutaj naprawić. To już minęło, to już odeszło.

To moja wielka, stara rana. To maleńka Kingusia we mnie, wierzy, że mamusia ja utuli, ukołysze, że w końcu da to, czego tak bardzo jej brakuje. To mój głód miłości, głód uwagi, głód zainteresowania. Mała dziewczynka, która jest samotna, która nie wie, kim jest i czego jej potrzeba, która chce się schronić w bezpiecznych ramionach mamusi, ale to nic już nie da. Tego już zabrakło. To już zostało stracone. I tam w środku wieje i hula, wielka czarna dziura, pustka w sercu nie do zapełnienia. Chodzę z tą pustka i staram się zasłużyć na twoją miłość, mamo. Chce poczuć się istotna, ważna. Chcę być sobą, ale nie mogę. Zawsze jesteś tylko Ty. Ty i TY. Dla mnie nie ma miejsca nigdy. Ten zawód jest tak ciężki do przełknięcia, kiedy przechodzę do Ciebie, ale widzisz we mnie tylko pożywkę dla siebie. Widzisz we mnie zapchaj dziurę. Twój prywatny potrzebo-spełniacz. Łapiesz mnie i wyrywasz, ze mnie co tylko mam, resztki, strzępki, cokolwiek, co tam jeszcze w sobie mam do zaoferowania. Bierzesz wszystko, nie zostawiasz nic dla mnie. A potem łaskawie zwracasz uwagę na mnie. Ty i Ty się liczysz. Ty i Ty najważniejsza. Kradniesz ze mnie, wyrywasz ze mnie, żerujesz na mnie. Już dosyć. Już wystarczy! Nie jestem tu po to, by dbać do Ciebie. Nie będę Cię zabawiać i wysłuchiwać, radzić i pomagać. Nie będę grała Twojej matki, to Ty jesteś moją.

A ja zawsze wracam jak pies, wiernie i potulnie i zawsze z tą samą nadzieją, że tym razem będzie inaczej. Już nie mam siły. Ta niewinna istotna we mnie nie zasłużyła na to. Zasłużyła lepiej. Odcinam Ciebie ode mnie, koniec z tym.

Mała Kingusia, która wciąż próbuje jakoś zbliżyć się do mamy. Stara się przestrzegać wszystkich zasad, które w ogóle tak naprawdę nie istnieją, zmieniają się co chwila, a Ty sama jesteś ponad nimi wszystkimi. Ona się stara i domyśla, jest na każde zawołanie, zawsze w gotowości. To niesprawiedliwe. To Ty jesteś dorosła. To Ty zajmij się sobą. Ja nie będę tego robić. Ja wychodzę. Ja Cię wyrzucam ze mnie, już nie chce tej chorej symbiozy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *